3 lip 2018

Relacja z koncertu Beyonce i Jay'a-Z w Warszawie

Byłem, widziałem, przeżyłem. Mowa oczywiście o "On The Run II Tour" czyli najnowszej trasie koncertowej Beyonce i jej męża Jay'a-Z. Pierwsza część trasy obejmowała Europę, w tym i Polskę. Byłem zaskoczony gdy dowiedziałem się, że Carterowie zawitają do nas. Od razu wiedziałem, że muszę zdobyć bilet. Ceny biletów wahały się od niecałych stu złotych za najwyższe sektory trybun, poprzez kilkaset złotych za trybuny dolne i płytę, aż do kuriozalnie drogich biletów pozwalających na wcześniejsze wejście itd. Ja swój bilet kupiłem w momencie gdy ruszyła oficjalna sprzedaż. Jako że bardzo zależało mi na tym koncercie, a ciężko było dorwać jakikolwiek tańszy bilet, to musiałem wykroczyć poza założony budżet. Czy przepłaciłem? Sam się nadal nad tym zastanawiam. Wątpię byśmy mieli w Polsce kolejną możliwość obejrzenia ich razem na scenie, więc mogę to uznać za dobrą inwestycję, szczególnie że uwielbiam twórczość zarówno jej, jak i jego.

15 cze 2018

Weekend z filmami "Jurassic World: Upadłe Królestwo"

Tytuł: Jurassic World: Upadłe Królestwo
Reżyseria: J.A. Bayona
Czas trwania: 124 min.
Premiera: 8 czerwca 2018 

Wielokrotnie na tym blogu podkreślałem przy okazji książek czy to filmów, jak wiele znaczy dla mnie wszystko co związane z dinozaurami i "Parkiem Jurajskim". Tak więc niezależnie od tego jak wiele fabularnych głupot posiadał w sobie wydany w 2015 roku "Jurassic World", byłem w stanie wybaczyć to twórcom by najzwyczajniej móc czerpać jak największą radość z powrotu dinozaurów na duży ekran. Niestety oglądając kolejną część, czyli "Jurassic World: Upadłe Królestwo" nie jestem już w stanie pewnych rzeczy zignorować. Po obejrzeniu zwiastuna moje oczekiwania względem filmu wzrosły. Miałem nadzieję, że będzie tu podobnie jak w przypadku nowej trylogii "Gwiezdnych Wojen", gdzie po bardzo bezpiecznej "Nowej nadziei" dostaliśmy ryzykownego i dzielącego publiczność "Ostatniego Jedi". Niestety tak się nie stało.

1 cze 2018

Krótkie opinie: "Han Solo: Gwiezdne wojny- historie"

Han Solo: Gwiezdne wojny- historie
reżyseria: Ron Howard
czas trwania: 135 min. 
premiera: 25 maja 2018

Po "Ostatnim Jedi", który totalnie podbił moje serce, jednocześnie dzieląc widzów na dwa skrajne sobie obozy, na najnowszy projekt z uniwersum Gwiezdnych wojen miałem naprawdę duży apetyt. Nie zraziły mnie nawet informacje o problemach na planie i późniejszej zmianie reżyserów. Jednak kiedy już obejrzałem "Han Solo" to poczułem się nieco zawiedziony. Wszystkie te plotki o wspominanych problemach okazały się przestrogą, którą niesłusznie zignorowałem. Chociaż początek "Han Solo" jest całkiem obiecujący, to niestety im dalej, tym większe czułem znużenie i zniecierpliwienie. I wcale nie chodzi tu o obsadę, bo oni wszyscy naprawdę dają sobie radę. W szczególności nowy Han Solo, w którego wcielił się Alden Ehrenreich zasługuje na wyróżnienie za swoją pracę. On nie stara się na siłę naśladować swojego pierwowzoru. On tworzy Hana Solo na nowo, zachowując jednak to co w jego postaci było najważniejsze. Od strony audiowizualnej również film prezentuje się bardzo dobrze. W czym więc problem? Najpewniej w historii bez polotu, która nie oferuje kompletnie nic zaskakującego czy świeżego, co stanowi duży zawód w porównaniu do tego, jak wiele schematów przełamał "Ostatni Jedi". Oczywiście "Han Solo" nie nazwę porażką, bo można go obejrzeć i mieć z tego trochę frajdy. Dla mnie to po prostu trochę za mało.

Ocena: 7/10

Jest czerwiec i mam spory młyn w pracy w związku ze zbliżającymi się występami, brakuje mi więc czasu na długie recenzje. Postanowiłem zatem, że będę pisać częściej, ale w o wiele krótszej formie niż zwykle. Na pewno znajdą się zwolennicy krótszych recenzji. To chyba lepsze niż pozostawiać bloga na dwóch długich postach miesięcznie. 

31 maj 2018

Krótkie opinie: Tully

Tully
reżyseria: Jason Reitman
czas trwania: 96 min.
premiera: 11 maja 2018

Po obejrzeniu zwiastuna spodziewałem się komedii. I rzeczywiście do pewnego momentu "Tully" było komedią. Momentami nieco gorzką, ale jednak komedią. W pewnym momencie następuje jednak zwrot, który wywraca film do góry nogami i nagle wszystko to co wcześniej śmieszyło i rozczulało wywołuje głęboki smutek. Tak przynajmniej było w moim przypadku. "Tully" znakomicie obrazuje to jak musi czuć się zabiegana, nie mająca chwili dla siebie matka trójki dzieci, która niewiele ma wsparcia w swoim mężu. Film ten nie stara się niczego koloryzować, wręcz przeciwnie, dosadnie pokazuje prawdę. Charlize Theron w roli głównej wypada niezwykle przekonująco. Oglądając "Tully" miałem wrażenie, że ona nie udaje granej przez nią postaci, a naprawdę nią jest. Może to kwestia jej przygotowania do roli, bowiem (tu ciekawostka!) by zagrać w filmie Theron przytyła dwadzieścia (!) kilogramów, co jak później wyznała przypłaciła depresją. Nie dziwi więc, że widząc ją na ekranie naprawdę można poczuć smutek, bezradność i niechęć do codziennego życia. Tak więc nie dajcie się zwieść opiniom i nie idźcie na ten film jak na odmóżdżającą komedię. "Tully" to tak naprawdę piekielnie dobry i chwilami poruszający dramat obyczajowy o zmaganiach kobiety po porodzie. Szczerze polecam.


Ocena: 9/10