29 gru 2018

Ulubione polskie płyty w 2018

Tak, powróciłem po długiej nieobecności. Nie wiem tylko czy na chwilę, czy na stałe. Chyba jednak na chwilę. No ale cóż, koniec roku to czas specjalny, bo można podsumować... podsumować dosłownie wszystko. Ja zatem postanowiłem pokrótce opowiedzieć Wam o kilku płytach wydanych przez rodzimych artystów w 2018 roku, które podbiły moje serce i do których powracałem bardzo często. Był to zdecydowanie bardzo dobry rok dla polskiej muzyki, popowej w szczególności. Kolejność jest oczywiście przypadkowa.

Reni Jusis- Ćma
Po eksperymentalnym powrocie, jakim była płyta "BANG!" nie spodziewałem się, że Reni Jusis już w 2018 dostarczy nam kompletnie nowego materiału. "Ćma", bo tak właśnie nazywa się jej ósmy album to powrót klubowej divy do dawnych brzmień znanych z albumu "Transmisja". Jak sama Reni wspominała w wywiadach "Ćma" jest ukłonem ku uwielbianej przez jej fanów "Transmisji". Na najnowszym albumie nie ma miejsca na eksperymenty, są za to melodie mogące podbić parkiet, szerokie refreny i jak zwykle dobre teksty, które odnoszą się między innymi do miłości, roli kobiety w społeczeństwie czy też chęci odcięcia się od social mediów. Dobrze jest słuchać ten album zamiennie z "Transmisją" by móc wychwycić delikatne podobieństwa między tymi dwoma wydawnictwami.


The Dumplings- Raj
Przyznam szczerze, że po pierwszym przesłuchaniu wcale nie byłem zachwycony, wręcz przeciwnie. Sądziłem, że "Raj" to album przeciętny, gorszy od swoich poprzedników. Jednak z każdym kolejnym przesłuchaniem poszczególne piosenki nabierały dla mnie wartości. Punktem zwrotnym okazał się jednak koncert po którym od "Raju" nie mogłem się po prostu oderwać. Najnowszy album The Dumplings posiada zaledwie osiem utworów, ale jak sami powiedzieli: liczy się jakość, a nie ilość. "Raj" to dla mnie mieszanina smutku, nostalgii i wielkich pragnień ubrana w wyraziste, momentami nawet mocne elektroniczne brzmienie. Warto podkreślić, że tym razem The Dumplings zrezygnowali z jakichkolwiek angielskich tekstów, co wyszło im moim zdaniem na dobre.


Nosowska- BASTA
Chyba nikt nie spodziewał się, że najnowszy singiel Nosowskiej będzie w 2018 roku podbijał klubowe parkiety. "Ja pas!", bo o nim właśnie mowa pokazał wokalistkę od kompletnie innej strony łącząc w sobie współczesne elektroniczne brzmienie z przegelnialnym tekstem. Jednak "Ja pas!" to tylko jedna strona medalu jakim jest album "BASTA". Na krążku nie brak ciężkich i mocnych bitów towarzyszących szczerym i często trudnym tekstom. Nosowska mniej śpiewa, a bardziej recytuje, momentami ocierając się nawet o rap. Chociaż ta płyta ma swoje słabe momenty, to jest ona dla mnie po części tak ważna, jak wydane przed latami "Jezus Maria Peszek", które odbiła się w Polsce, co tu ukrywać, mocnym echem. Teraz pozostaje tylko wybrać się na jeden z jej koncertów by ocenić, czy tak samo jak na cd, tak na żywo "BASTA" wywołuje tak wiele emocji.



XXANAXX- Gradient
Tak samo jak The Dumplings i Dawid Podsiadło (o którym będzie mowa niżej) duet XXANAXX na swoim najnowszym wydawnictwie postawili na język polski. Na albumie "Gradient" jedynym anglojęzycznym akcentem jest utwór "Leftover" niewybijający się ponad swoich sąsiadów śpiewanych w języku polskim. W przeciwieństwie do wspominanych wcześniej The Dumplings, w przypadku XXANAXX brzmienie ich najnowszego krążka jest o wiele bardziej pozytywne. Mimo tego, że jedną nogą duet ten pod względem muzycznym nadal tapla się w swoich wcześniejszych dokonaniach, to nie da się zaprzeczyć, że "Gradient" to ich najbardziej spójne dzieło. Do tego albumu wracam głównie w momentach, kiedy chcę posłuchać czegoś niezbyt angażującego.

Dawid Podsiadło- Małomiasteczkowy
To chyba jakiś syndrom trzeciej płyty, bo tak jak The Dumplings i XXANAXX, Dawid Podsiadło wydając swój trzeci album zrezygnował z anglojęzycznych piosenek. Sądzę, że nie nad "Małomiasteczkowym" nawet nie ma się co rozwodzić. Album sprzedaje się fantastycznie, wszystkie koncerty wyprzedane... to chyba więc ostatni moment by zainteresować się twórczością Podsiadło, jeżeli jeszcze tego nie zrobiliście. "Małomiasteczkowy" to album wypełniony po brzegi potencjalnymi przebojami. Nawet ballady takie jak "LIS" czy "Nie kłami" mogę słuchać w nieskończoność.

Słuchaliście którejś z powyższych płyt? Jakie polskie albumy były dla Was w tym roku najważniejsze?

1 komentarz:

  1. W tym roku w moich słuchawkach królował wspomniany tu album "Małomiasteczkowy", ale poza tym niestety raczej nie słuchałam polskich wykonawców. ;))

    OdpowiedzUsuń