17 sty 2015

Podsumowanie roku 2014

Jest już połowa stycznia, warto więc podsumować książki, które przeczytałem w całym ubiegłym roku. Ostatnie dwanaście miesięcy było pod tym względem zarówno dobre jak i złe. Ze względu na matury przez dwa miesiące musiałem powstrzymać się od sięgania po jakiekolwiek książki niezwiązane ze zdawanymi przedmiotami, jednak po egzaminach szybko nadrobiłem braki. Rozpocząłem, dwie nowe serie, a także zakończyłem (choć nie ukrywam, że z lekkim trudem) jedną. Nie będę oczywiście wymieniał wszystkich tytułów, które przewinęły się przez moje ręce, bo ten post okazałby się o wiele za długi. Wspomnę o kilku tytułach, które zapadły mi w pamięć, zarówno pozytywnie, jak i negatywnie. No to do dzieła!

Gra o Tron
Autor: George R.R. Martin

Początkowo serial, którym zachwycała się zdecydowana większość moich znajomych do mnie nie przemówił, jednak wraz z upływającym czasem, moje nastawienie do niego się mocno zmieniło. Teraz z wypiekami na twarzy wyczekuję nowego sezonu, którego premiera w HBO nastąpi w kwietniu. Na poczekaniu postanowiłem sięgnąć po pierwszą część sagi "Pieśni Lodu i Ognia" amerykańskiego pisarza Georga R.R. Martina. Przyznam, że jego książki nie należą do krótkich, ani tanich. Warto jednak poświęcić na jego powieści zaoszczędzone pieniądze, bowiem książka urzeka w każdym tego słowa znaczeniu. Pierwsza część zatytułowana "Gra o Tron" od serialu nie różni się praktycznie niczym, a mimo to nadal trzyma w napięciu, tak jakbym wykreowany przez Martina świat odkrywał po raz pierwszy.


Dziedzictwo Tom I i II
Autor: Christopher Paolini


Niestety o zakończeniu serii Dziedzictwa, napisanej przez Christopchera Paoliniego nie mogę się wypowiedzieć tak pozytywnie, jak w przypadku opisanej powyżej Gry o Tron. Ostatni tom (podzielony na dwie osobne książki) przygód Eragona i jego smoczycy Saphiry jest do bólu wtórny i przewidywalny. Alagaesia, mocno zainspirowana Tolkienowskim Śródziemiem nie zaskakuje praktycznie niczym. Proste do odgadnięcia zakończenie tylko pogarsza sprawę. Być może byłbym szczęśliwszym człowiekiem, gdybym nie sięgnął po twórczość Paoliniego. Ostatnie tomy wydają się być napisane na siłę, jak gdyby nie sprawiało mu to przyjemności.


Życie Pi
Autor: Yann Martel

Mogłoby się wydawać, że napisana przez Yanna Martela opowieść o chłopcu dzielącym szalupę z tygrysem to opowieść dla dzieci. Nie radzę jednak podsuwać dzieciom tego tytułu pod nos, bo może to skończyć się dosyć nieciekawie. Jest to książka nieco kontrowersyjna, a zarazem niezwykle dojrzała i pełna metafor dotyczących ludzi oraz zachowań jakie im towarzyszą w najbardziej nieoczekiwanych momentach. Pozycja ta jest dla mnie ogromnym (pozytywnym) zaskoczeniem tego roku. Polecam zarówno książkę, jak i ekranizację, która powala efektami i natężeniem barw, którymi emanują poszczególne sceny. Uprzedzam jednak, że osoby o słabych nerwach powinny się dobrze zastanowić czy chcą to przeczytać/obejrzeć.


Wołanie Kukułki & Jedwabnik
Autor: Robert Galbraith

Serwowane przez J.K Rowling, a raczej Roberta Galbraith kryminały z prywatnym detektywem Cormoranem Strike'm oraz jego asystentką Robin na czele są po prostu dobre. Chociaż autorka stara się jak może, by pozbyć się łatki, przez którą wszyscy kojarzą ją wyłącznie z Harrym Potterem, wychodzi jej to po prostu średnio. Zarówno "Wołanie Kukułki" jak i "Jedwabnik" niczym nie zaskakują, posiadają wszystkie cechy, jakie powinny posiadać książki z gatunku kryminałów. Fani autorki mogą być usatysfakcjonowani, ponieważ dostali kolejne posiadające pond czterysta stron tomiska do przeczytania, jednak osoby szukające czegoś więcej, mogę się na tych książkach niestety trochę zawieść. Pomimo to, jako wierny czytelnik Pani Rowling, czekam na trzecią część, która jak mniemam wyjdzie w tym roku.


Więzień Labiryntu & Próby Ognia
Autor: James Dashner

James Dashner stworzył serię, która idealnie wpasowała się w kanon książek dla młodych-dorosłych. Historia opowiada o nastoletnim Thomasie, który budzi się w windzie, nie pamiętając niczego, poza swoim imieniem. Winda wypuszcza wo w środku ogromnego labiryntu, gdzie znajdują się inni, podobni Thomasowi chłopcy, nazwani streferami. Oczywiście zaczynają się pytania i próby wydostania z owego labiryntu. Pomimo, że literaturą najwyższych lotów bym tego nie nazwał, jako seria książek dla nastolatków się sprawdza. Kontynuacja "Więźnia Labiryntu" o tytule "Próby Ognia" jest nieznacznie gorsza od swojego poprzednika, trochę bardziej przewidywalna, sugerująca (przynajmniej dla mnie) jak może wyglądać zakończenie ostatniego tomu, jakim jest "Lek na Śmierć", który przeczytać zamierzam w ciągu najbliższych miesięcy.


Martwy...
Autor: Charlaine Harris

Moda na wampiry powoli odchodzi do przeszłości, a co za tym idzie, serial "Czysta Krew" również dobiegł końca. Książki, na podstawie których (początkowo) był wzorowany nigdy nie zachwycały. Jedne były lepsze, inne gorsze. Niestety ostatnie części, jakie przyszło mi czytać (nie licząc ostatniego tomu, po który jeszcze nie sięgnąłem) ukazują jak mało pomysłów zostało w głowie autorki Charlaine Harris. Chociaż czyta się je szybko, odnosi się wrażenie, że wszystko to już było. Kolejne morderstwa, w które wplątana zostaje Sookie nie wydają się już niczym oryginalnym. Zwroty akcji są praktycznie niedostrzegalne, a zakończenie zmierza donikąd. Miałem nikłą nadzieję, że chociaż przedostatni tom prowadzi do fabuły coś zaskakującego. Teraz nie wiem co gorsze... ostatni sezon serialu, czy ostatnie części książek o wampirach Charlaine Harris.


Książek przeczytanych przeze mnie, jak łatwo się domyślić, było więcej. Niestety większość, o ile nie wszystkie, można zaliczyć do literatury popularnej, ogólnodostępnej. Mam wielką nadzieję, że rok 2015 będzie bardziej obfity w ilość przeczytanych książek, jak i również ich jakość. Tego właśnie życzę zarówno sobie, jak i wam. Podjął się ktoś z was może wyzwania książkowego na ten rok? Bo ja tak i już mogę z dumą odhaczyć dwie pozycje z kategorii "przeczytana w jeden weekend" oraz "posiada przynajmniej dwóch autorów".

25 gru 2014

Dziedzictwo Tom II- Christopher Paolini

Jeżeli masz lat naście- powiedzmy, że mniej niż osiemnaście, lubisz fantastykę, lecz Tolkienowska twórczość jest dla Ciebie czymś nazbyt ciężkim- sięgnij po Dziedzictwo autorstwa Christophera Paoliniego. Cala seria powinna w pełni zadowolić niezbyt wymagającego czytelnika.

Po pierwszą część, czyli "Eragona" sięgnąłem będąc dzieciakiem, który tamten moment nie potrafił odróżnić literatury dobrej od przeciętnej. Książkę tę pochłonąłem w ciągu kilku dni, bowiem przygody nastoletniego chłopca, który przypadkiem natrafia na smocze jajo wydały mi się wówczas czymś wspaniałym. Dodajmy do tego jeszcze wyimaginowaną krainę Alagesię, którą rządzi zły król Galbatorix, tak bardzo podobną na tle rasowym do Tolkienowskiego Śródziemia. Na tamten moment zachwyt był wręcz wymagany. Nie bez powodu jednak, ponieważ cała seria (początkowo nazywana trylogią) zapowiadała się naprawdę obiecująco. Paolini zaczynał pisać jako nastolatek, dla nastolatków, nic w tym dziwnego że przygody Eragona szybko podbijały serca młodych czytelników. Po kontynuacje Eragona zatytułowane "Najstarszy" oraz "Brisingr" sięgnąłem po upływie kilku lat i choć nadal mógłbym powiedzieć, że zostały dobrze napisane, momentami dłużyły się, wyzwalając u mnie uczucie nudy i chęci przeczytania czegoś całkiem innego. Pomimo tego, że autor wprowadzał do fabuły coraz to nowsze wątki, odkrywał nieznane dotąd skrawki lądu Alagaesii, a bohaterów łączył uczuciami większymi niż przyjaźń, wobec dorastającego czytelnika stał się bezradny. Dopiero teraz widzę, jak oklepanych schematów trzymał się Paolini oraz jak wiele uszczknął z twórczości wybitnych pisarzy z wyżej wspomnianym Tolkienem na czele. Czułem się jednak zobowiązany by sięgnąć po ostatni tom, który na celu miał zakończenie walki Eragona i jego smoczycy Saphiry ze złym Galbatorixem. I tu pojawił się pierwszy problem, bowiem w Polsce ostatnia (czwarta) książka rozbita została na dwie osobne części. Żądza pieniądza, czy też lenistwo tłumaczy, którzy nie wyrobili się w czasie? Nie wnikam, choć fanom książek Christophera Paoliniego na pewno nie było do śmiechu, że za ostatnią część płacić muszą podwójnie. Cały zabieg również negatywnie wpłynął na moją ocenę książki, która zamiast elektryzować, cięgnie się w nieskończoność. Mam oczywiście na myśli Dziedzictwo Tom II.

Książka ta opiera się na kilku kluczowych wydarzeniach, którymi są: wizyta w Vroengardzie, ostateczna walka z Galbatorixem oraz to co dzieje się później. Oczywiście to co dzieje się po walce z Galbatorixem można rozbić na kilka mniejszych podpunktów, ja jednak nie wiedzę w tym sensu. Oczekiwałem, że zakończenie będzie spektakularne i do tego z mocnym przytupem. Niestety się myliłem. Akcja rozpisana na ponad czterysta stron, pełna jest nic niewnoszących rozważań bohaterów, które irytują mniej lub bardziej. Prowodyrem w kategorii irytacji niezaprzeczalnie jest Roran- kuzyn smoczego jeźdźca Eragona. W jednej chwili martwi się o swoją ciężarną żonę Katrinę, rozmyślając o sensie walk z imperium, by kilkanaście stron dalej mordować z zimną krwią dziesiątki żołnierzy, nie mając wielu okazji, by dostać porządnego prztyczka w nos. Chociaż jest to bohater działający po stronie dobra, jego zachowanie sprawiło, że perspektywa nagłej śmierci tejże postaci, nie wywoływała u mnie żalu. O zgrozo, mam tylko nadzieję, że Christopher Paolini celowo stworzył go takiego, a nie innego.

Mimo iż większość wydarzeń ma wpływ na dalszą akcję i napędza spiralę, mającą prowadzić do wielkiego końca, nie wciąga. W momencie (a nie było ich zbyt wielu), gdy już naprawdę udało mi się zaczytać i ciekaw byłem co stanie się za chwilę, następowało przejście w rozdziałach do innego bohatera, najczęściej wyżej wspomnianego Rorana, co niestety denerwowało i psuło cały ten znikomy klimat, czy też rosnące napięcie. O ile w poprzednich tomach było to całkiem na miejscu, bowiem wiele postaci rozrzuconych było po całej Alagaesii o tyle teraz, kiedy wszyscy przebywali praktycznie w tym samym miejscu, wydało mi się to zbyteczne.

W oczy rzuca się tu również swoisty brak oryginalności. Wiele z wplecionych tu pomysłów zdaje się być niezwykle wymuszona i niedopracowana, tak jakby autor wyczerpał swój zasób kreatywności. Budując skomplikowaną fabułę, powinno się również pomyśleć o skomplikowanym lub chociaż nietuzinkowym zakończeniu. W tym właśnie "wielkim finale" przelewa się czara goryczy, ponieważ Paolini stworzył czarne charaktery, które potencjalnie są nie do zniszczenia i kiedy czytelnikowi brak już pomysłów, w jaki sposób można wyplenić zło okazuje się, że istnieje jakiś idealny, wręcz banalny i do tego niewymagający od pisarza sposób na wygraną dobra nad złem. Ja rozumiem, że autor mógł być już zmęczony, jednak jakieś zobowiązania wobec czytelników pozostają. Zakończenie może usatysfakcjonować piętnastolatka, ale nie mnie.

Na plus zaliczam Eragona i Saphirę, którzy nadal zachowują czystość umysłu i z pośród wszystkich, chyba jako jedyni wzbudzają sympatię. To właśnie ich wątek w całej książce wydaje się być najciekawszy. Pozytywnie wypadają również opisy nowo poznanych miejsc, a jest ich całkiem sporo, w tym szczątki dawnej świetności smoków zachowane w Vroengardzie, czy też miasto Uru'baen będące kryjówką zła wcielonego (Galbatorixa).

Podsumowując, mocno się zawiodłem na Dziedzictwie Tom II. Czytając tę książkę, często się irytowałem i miałem ochotę sięgnąć po coś ciekawszego. Mimo wszystko wytrwałem do końca. Zakończenie całej serii nie jest wystarczająco mocne. Bez skrupułów z całości wyciąłbym kilka niepotrzebnych rozdziałów, a to co zajmuje ostatnie sto stron książki skrócił o połowę. Ponoć miał być słodko-gorzki finał, a jest słodko-gorzka recenzja. Unikałem opisywania akcji, by zanadto nie spoilerować, co udało mi się chyba nieźle. Jeżeli kochacie Eragona bądź Saphirę... i tak to przeczytacie, nawet mimo niezbyt pozytywnej opinii z mojej strony.

OCENA KSIĄŻKI: 4,5/10


4 gru 2014

Jedwabnik- Robert Galbraith

Każdy z nas wie kim jest J.K. Rowling. Wydane przez nią książki o Harrym Potterze zyskały ogromny sukces i na dobre wpisały się do historii literatury młodzieżowej. Kilka lat po zakończeniu serii mówiącej o przygodach młodego czarodzieja pisarka powróciła z powieścią o tytule "Trafny Wybór". Pomimo pozytywnego odbioru ze strony krytyków, liczne porównania do Harrego Pottera były tu nieuniknione i zarazem bardzo dla niej krzywdzące. Jak widać fani twórczości Rowling nie byli przygotowani na zupełnie nową historię, przepełnioną czarnym humorem, umieszczoną w szarej rzeczywistości miasteczka Pagford, w którym to główni bohaterowie zmierzali się ze swoimi problemami.

Rok po wydaniu "Trafnego Wyboru" na rynek trafiło "Wołanie Kukułki", będące kryminałem napisanym pod nazwiskiem nieistniejącego Roberta Galbraith. Szybko wyszło na jaw, kto jest prawdziwym autorem tej książki. Zarówno krytycy, jak i czytelnicy nie kryli zachwytu i pochwał nad nowym dziełem pani Rowling. Pisarka świetnie odnalazła się w całkiem nowej dla niej, kryminalnej odsłonie. I choć "Wołanie Kukułki" nie należy do książek przełomowych, w idealny sposób spełnia wszystkie kryteria narzucone przez ten gatunek literacki. Śledztwo prowadzone przez głównego bohatera, Cormorana Strike i jego asystentkę Robin, okazało się na tyle porywające jak i zaskakujące, że nie trzeba było więc długo czekać na potwierdzenie informacji dotyczącej kontynuacji książki.

"Jedwabnik" o którym dzisiaj mowa, do polskich księgarni trafił we wrześniu. Po rozwiązaniu sprawy związanej z Lulą Ladry, Strike trafił na pierwsze strony gazet, dzięki czemu jego agencja zyskała wielu klientów, a co za tym idzie, wypłacalność. Tym razem detektyw staje przed wyzwaniem rozwiązania zagadki brutalnego morderstwa pisarza Owena Quine, który stworzył tzw. "dzieło szaleńca", czyli kontrowersyjną powieść o tytule "Bombyx Morii", w której to oczernił wiele wpływowych osób. Co za tym idzie, paleta potencjalnych morderców jest dosyć spora. Pierwszą zaletą tej książki jest to, że możemy ją przeczytać, bez wcześniejszego zapoznania się z poprzednią częścią. Nie musimy bać się, że pogubimy się wśród wykreowanych przez Rowling, a raczej Roberta Galbraith, postaci. Czytelnik poznaje tu głównych bohaterów na nowo, co dla tych, który znają "Wołanie Kukułki" może być swoistym przypomnieniem historii dotyczących życia Strika i jego asystentki Robin.

O ile w "Wołaniu Kukułki" skupieni byliśmy tylko i wyłącznie na sprawie martwej Luli Landry, o tyle w tej części poza śledztwem dotyczącym śmierci znanego pisarza, mamy wgląd na inne sprawy, których rozwiązania podjął się Strike. Chwilowa sława przyniosła mu wielu wielu zamożnych klientów, którzy gotowi są wydać wiele pieniędzy na śledzenie niewiernych małżonków. Chociaż sceny te momentami wydają się zbędne i niepotrzebnie wydłużają książkę, dają one realny pogląd na pracę prywatnego detektywa. Sam główny bohater, staje wobec nowych wyzwań. Jego biuro oblegają fotoreporterzy, a morderstwo nad którym pracuje jest czymś zupełnie nowym, bowiem Strike w całym swoim życiu nie spotkał się z tak brutalnym potraktowaniem ludzkich zwłok.

Co jest częstym w książkach autorki Harrego Pottera, wszystkie z poznanych przez nas postaci posiada własny indywidualny, dobrze zarysowany charakter. Każdy z nich posiada swoje mocne i słabe strony. W ten oto sposób detektyw Cormoran Strike, niechciany syn znanej gwiazdy rocka, pomimo niesamowitych zdolności manipulacji i wyciągania z ludzi informacji, często ograniczony zostaje przez pobolewający kikut, będący przypomnieniem czasów służby w wojsku. Natomiast jego asystentka Robin, staje przed wieloma dylematami, ponieważ częstokroć wybierać musi między pracą na narzeczonym. Osoby podejrzane o morderstwo poznajemy stopniowo, dzięki czemu nie gubimy się w zalewie informacji. Daje to możliwość ułożenia sobie poszczególnych faktów, co ułatwia wytypowanie potencjalnego zabójcy.

W książce rozwinięty zostaje również wątek dotyczący relacji Robin ze swoim narzeczonym Matthew, który to  nie akceptuje pracy ukochanej i do samego Strike nie pała sympatią. Są to dosyć ważne sceny, ponieważ w przyszłości Cormorana i Robin mogłoby połączyć coś więcej niż tylko wspólne zamiłowanie do wykonywanej przez nich pracy. Akcja rozwija się powoli i często upstrzona jest dodatkowymi scenami, niezwiązanymi z "Bombyx Mori", przez co można odnieść wrażenie, że całość nieznacznie się dłuży. Nie brak tu jednak cech towarzyszących każdemu porządnemu kryminałowi. Zagadka, aura tajemniczości, czy dobrze wytłumaczone motywy działań zbrodniarza są jak najbardziej na korzyść "Jedwabnika".

Jak się okazuje pani Rowling nie powiela schematów wprowadzonych w "Wołaniu Kukułki" co jest niewątpliwym plusem. Dzięki temu zakończenie książki (którego oczywiście wam nie zdradzę) może w pewien sposób być zaskakujące. Mi osobiście wręcz idealnie udało się rozwiązać całą zagadkę związaną z morderstwem pisarza. Podsumowując, "Jedwabnik" jest dobrą lekturą, ani lepszą, ani gorszą od swojego poprzednika. Jedne momenty się dłużą, inne natomiast zatracają nas w poczuciu upływu czasu. Książkę tę polecam szczególnie osobom, które z wypiekami na twarzy przeczytały "Wołanie Kukułki". Mam nadzieję, że za rok o tej porze będę miał okazję recenzować kolejną książkę Roberta Galbraith. Ciekaw jestem jakie jeszcze asy autorka ma w rękawie i czym może nas zaskoczyć.

OCENA KSIĄŻKI: 6,5/10


7 lis 2014

Listopadowy haul książkowy

Na wstępie chciałbym zakomunikować wam, że listopad przyniesie nam aż trzy nowe recenzje. Tymczasem przedstawiam wam pewną nowość, którą jest haul książkowy, będący zbiorem tego, co na ten moment czytam i mam do przeczytania. Na liście miał się znaleźć również "Zaginiony Świat", autorstwa Michaela Crichtona, niestety poczcie polskiej nie spieszy się z dostarczeniem mi paczki z tą książką.

Silmarillion
Autor: J.R.R. Tolkien
Cena: 9 zł w Matrasie

Zagorzali fani Tolkienowskiej twórczości najchętniej by mnie zlinczowali za kupno tego oto wydania. Jest to bowiem wydanie kieszonkowe, posiadające czarno-białe ilustracje autorstwa Teda Nasmitha. Kupując Silmarilliona, kierowałem się oszczędnością nie tylko pieniędzy, ale i miejsca, którego na półkach nie zostało mi już wiele. Warto również dodać, że wydanie kieszonkowe mogę zabrać ze sobą dosłownie wszędzie w porównaniu do ogromnej książki w twardej oprawie, która waży zapewne niemało. Po zapoznaniu się z Hobbitem i Władcą Pierścieni stwierdziłem, że warto dalej zgłębiać historię Tolkienowskiego świata, tak pięknie i szczegółowo opisanego, na stronach Silmarillionu. Jestem już w połowie tej książki i chociaż czytanie jej momentami nie należy do najprostszych, daje mi ono wielką satysfakcję z możliwości poznania tego, jak kształtowała się cała Arda.


Jedwabnik
Autor: Robert Galbraith/ J.K. Rowling
Cena: 31 zł w Matrasie (z promocji)

O swojej wielkiej miłości do książek Pani Rowling nie muszę chyba nikomu już przypominać. Moje szczęście nie miało końca, gdy dowiedziałem się że pod pseudonimem Roberta Galbraitha kryje się pisarka mojego dzieciństwa. Jedwabnik to kontynuacja Wołania Kukułki, będącego kryminałem z detektywem Cormoranem Strikiem i jego asystentką Robin w roli głównej. Nie jest to lektura w żaden sposób przełomowa ani dla twórczości Rowling, ani dla samych powieści z tego gatunku, nie mniej jednak, jest to porządnie napisana książka, którą czyta się z prawdziwą przyjemnością. Towarzyszące jej napięcie, niepewność, ciągłe podejrzenia i w końcu element zaskoczenia, sprawiają, że brak tu miejsca na momenty nudy. Jedwabnika zacząłem czytać wczoraj i jak na razie zapowiada się naprawdę obiecująco.


Zostań jeśli kochasz
Autor: Forman Gayle
Cena: Brak

Książkę tę wygrałem w konkursie na vlogu Anity z Book Reviews. Było to dla mnie spore zaskoczenie, szczególnie, że bardziej niż na myśli o wygranej, skupiłem się na pytaniu konkursowym dotyczącym ulubionej ekranizacji. Z tego co się zorientowałem, na podstawie Zostań jeśli kochasz powstał film, a sama książka miała dość duże branie i zebrała zgoła pozytywne recenzje od czytelników. Obawiam się jednak, czy historia nastoletniej Mii, która w wypadku samochodowym traci praktycznie wszystko, zdoła porwać moje serce. Chociaż nie jest to do końca moja ulubiona tematyka, mam nadzieję, że lektura ta okaże się dla mnie miłą niespodzianką i będę mógł podzielić się z wami pozytywnymi wrażeniami związanymi z czytaniem powieści Formana Gayle.



Harry Potter and Deathly Hallows
Autor: J.K. Rowling
Cena: Brak

Moja miłość do serii książek mówiących o przygodach młodego czarodzieja, jakim jest Harry Potter, nigdy nie osłabnie. Zawsze znajdę dobry powód, by ponownie sięgnąć po jedną z książek, którą moje oczy pożrą w kilka dni (zależnie od grubości tomu). Harrego w wydaniu angielskim zacząłem kolekcjonować już jakiś czas temu. Nie byłem w tym nadgorliwy, czekając na odpowiednie okazje, by nie przepłacić. Deathly Hallows (pol. Insygnia Śmierci) dostałem w prezencie na dwudzieste urodziny. Muszę przyznać, że był to jeden z najbardziej trafionych prezentów, jaki można było mi sprawić. Ostatni tom, będący zakończeniem serii i rozwiązaniem walki z Sami-Wiecie-Kim postanowiłem przeczytać ponownie na równi z polska i angielską wersją.