7 gru 2015

BookAThon Polska #2 podsumowanie


Trwający siedem dni BookAThon oficjalnie się zakończył, dlatego pora na małe podsumowanie tego, ile udało mi się przeczytać. Spośród wszystkich siedmiu zadań udało mi się zrealizować aż pięć, co jak dla mnie jest całkiem dobrym wynikiem, biorąc pod uwagę to, że poza czytaniem książek posiadam też trochę innych obowiązków.

Lista BookAThonowych wyzwań:
1. Książka z czymś czerwonym na okładce 
2. Książka z listy 100 najlepszych tytułów BBC 
3. Szkolna lektura, której nie przeczytałeś 
4. Tytuł, który zgarnął nagrodę literacką  
5. Przeczytaj książkę, którą wybrała dla Ciebie inna osoba 
6.Przeczytaj książkę polskiego autora 
7. Przeczytać co najmniej 1500 stron  

Lista przeczytanych książek:
1. "Dzieci Gniewu" Grossman Paul 
Czyli książka z czymś czerwonym na okładce
Liczba stron: 368

2. "Harry Potter i Komnata Tajemnic" J. K. Rowling
Czyli książka z listy 100 najlepszych BBC
Liczba stron: 366

3."Romeo i Julia" W. Szekspir
Czyli szkolna lektura, której nie przeczytałem
Liczba stron: 152

4."Ości" I. Karpowicz
Czyli tytuł, który zgarnął nagrodę literacką & książka polskiego autora
Liczba stron: 468

Łączna liczba przeczytanych stron: 1354

Jak widać, zabrakło mi jedynie 146 stron do zaliczenia siódmego wyzwania. Mówi się trudno i żyje dalej. Co do książek, które chciałem przeczytać, a nie zdążyłem to są to "Światło, którego nie widać", które pierwotnie miałem czytać czwartego dnia oraz "Ekspozycja", czyli książka, którą wybrała dla mnie inna osoba (czyli Przyczajony Hasacz). Nie poddaję się jednak i obie książki mam zamiar przeczytać w najbliższym czasie. 

Z książek, które udało mi się przeczytać, najmilej wspominam oczywiście Harry'ego Pottera, którego czytałem po raz enty. W końcu to seria mojego życia. Na drugim miejscu są "Dzieci Gniewu" ex aequo z "Romeo i Julia", czyli znanym dramatem Szekpirowskim. Najbardziej mieszane uczucia mam względem "Ości" Ignacego Karpowicza. Oczywiście nie twierdzę, że książka ta mi się nie podobała, jednak muszę się poważnie zastanowić nad jej oceną.

Recenzje przeczytanych książek w najbliższym czasie pojawią się na blogu, zaczynając już jutro od "Dzieci Gniewu". Następna recenzja pojawi się w czwartek.

Za organizację maratonu oczywiście serdecznie dziękuję Anitce z Book Reviews oraz Ewelinie Mierzwińskiej   

A jak Wam udał się BookAThon? Zaliczyliście wszystkie zadania? :)


6 gru 2015

Filmowa niedziela #3


Witajcie! Udało mi się pozbyć męczącego kaszlu, dlatego powoli mogę zacząć nadrabiać kinowe zaległości, a tych trochę się nagromadziło. W pierwszy weekend grudnia mam dla was dwie kinowe propozycje, czyli słów kilka o Makbecie, a także słów więcej niż kilka o Kosogłosie.

Tytuł: Makbet
Reżyser: Justin Kurzel
Czas trwania: 113 min.
Premiera: 27 listopada 2015

Mam taką przypadłość i nie wiem czy to dobrze, ale lubię znać opinie krytyków na temat filmów, które zamierzam obejrzeć w kinie. Nie miałem więc żadnych oporów by wybrać się na Makbeta wiedząc, że na stronach takich jak Rotten Tomatoes i Metracritic został oceniony kolejno 83/100 oraz 71/100. Zaniepokoiły mnie niestety względnie niskie zarobki tego filmu (szczególnie, że po zwiastunach można wnioskować iż jest to raczej duża produkcja), kiedy jednak obejrzałem ten film otrzymałem odpowiedź w tej nurtującej mnie sprawie. "Makbet" nie jest pierwszym lepszym filmem przeznaczonym dla szarej masy, która idąc do kina liczy jedynie na rozlew krwi, imponujące walki, czy chociażby oklepane do bólu pościgi godne agenta 007. Film ten oczywiście oferuje większość z tych rzeczy (w szczególności niesamowitą i jakże krwawą scenę zabójstwa Dunkana) jednakże całość, tak jak miało to miejsce w przypadku Pentameronu nie jest typowym produktem komercyjnym, a tworem na który należy spojrzeć pod względem bardziej artystycznym. 

"Makbet" oferuje widzowi specyficzny podniosły, przepełniony chłodem klimat wzmagany za pomocą pięknych i jednocześnie surowych szkockich krajobrazów. Wszystko to dodatkowo otoczone zostało naprawdę wspaniałą muzyką, która jest jednym z największych atutów filmu. Gra aktorska w przypadku Makbeta i jego żony, Lady Makbet, jest na najwyższym poziomie. Michael Fassbender w roli oszalałego Makbeta sprawdził się znakomicie prawie niczym Heath Ledger w roli Jokera. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że grzechem byłoby nieprzyznanie mu za tę rolę nominacji do Oscara. I chociaż staram się unikać w tym przypadku porównań- film, a książka, to i tak muszę przyznać, że jako ekranizacja "Makbet" został dosyć wiernie oddany i dodatkowo wzbogacony przez twórców o kilka scen, których w książce byśmy nie uświadczyli.

Jak na ten moment "Makbet" w reżyserii Justina Kurzela jest moją ulubioną ekranizacją Szekspirowskiego dramatu. Jak już podkreślałem, nie jest to typowa produkcja, mająca na celu zarabianie dużych pieniędzy. Ten film urzeka dopracowanymi detalami zaczynając od kostiumów, a na portretach psychologicznych kończąc. Jeżeli macie możliwość, wybierzcie się na Makbeta do kina. Nie pożałujecie.

Ocena filmu


Tytuł: Igrzyska Śmierci: Kosogłos. Część 2
Reżyser: Francis Lawrence
Czas trwania: 145 min.
Premiera: 20 listopada 2015

Nie muszę chyba ukrywać, że na ostatnią ekranizację Kosogłosa czekałem tak bardzo, jak na ostatniego Harry'ego Pottera. Porównanie to oczywiście jest nieprzypadkowe, bowiem twórcy obu filmów postanowili ostatnią książkę podzielić na dwa osobne filmy. I o ile w Insygniach Śmierci miało to sens i sprawdziło się bardzo dobrze, to w Kosogłosie raczej nie zdało egzaminu. Bo Kosogłos to za mało materiału na dwa ponad dwugodzinne filmy, a znowuż za dużo materiału na jeden film.  

Moje oczekiwania co do ostatniego filmu z serii Igrzysk Śmierci były bardzo duże, dlatego tym większe okazało się moje rozczarowanie po obejrzeniu tego filmu. Tak jak w przypadku części pierwszej, film ten został najzwyczajniej w świecie przegadany, przez co chwilami oglądanie go się po prostu dłużyło. Wszystkie te niepotrzebne i ciągnące się rozmowy można było skondensować do krótkich, aczkolwiek treściwych dialogów, tak jak było to zrobione w dwóch pierwszych filmach z tej serii. Pod względem gry aktorskiej nie jest tu najlepiej szczególnie patrząc na Jennifer Lawrence, która na ekranie wydaje się być po prostu zmęczona odgrywaną przez nią rolą. Oczywiście ma swoje dobre momenty, jak chociażby wzruszająca scena z Jaskierem, niestety przez większość filmu widz musi obserwować nijaką, choć ładną, twarz bez wyrazu. Sceny, które w książce wzruszały w filmie nie dają możliwości na wyciśnięcie zbyt wielu łez, ponieważ w momentach zwiększonej akcji wszystko nagle przyspiesza, nie dając widzowi nawet chwili na przetrawienie danej sytuacji i zrozumienie straty, jaką ponoszą poszczególni bohaterowie. Dodatkowo całość została zbyt ugrzeczniona na rzecz młodszego widza i wszystkie drastyczne sceny przedstawione zostały w taki sposób, by nie szokować, tracąc jednakowo na wartości.

To miało być wielkie, pompatyczne, pełne agresji zakończenie serii, niestety to co otrzymałem nie spełniło tych oczekiwań. Piszę to z naprawdę wielkim bólem serca, ponieważ "Igrzyska Śmierci" oraz "W Pierścieniu Ognia" mogę oglądać w kółko, niestety z Kosogłosem, zarówno częścią pierwszą, jak i drugą tak nie będzie. Może, gdyby twórcy zdecydowali się na jeden, powiedzmy trzygodzinny film, to prezentowałby się on znacznie lepiej, ponieważ wycięto by wszystko to co zbędne, a w tym filmie takich momentów jest naprawdę sporo. Momentów, które powinny trwać krócej, które powinny jedynie pozwolić na głębszy wdech w przerwach między pędzącą do przodu akcją.

Ocena filmu


Oglądaliście któryś z tych filmów? Jakie są Wasze opinie na ich temat?


5 gru 2015

Świąteczny berek książkowy ♥

Powyższa grafika pochodzi z http://ciociaebi.pl

"Coraz bliżej święta"- głosi popularna reklama Coca coli. Czy tę reklamę nadal puszczają w telewizji? Nie wiem, zwykle przełączam na inny kanał, kiedy następują nudne przerwy w postaci bloków reklamowych. Swoją drogą, ta wspomniana już reklama chcąc nie chcąc przez wiele lat była dla młodszego mnie, jednym z elementów zwiastujących święta. Co ma Boże Narodzenie do napoju, którym można wyczyścić zlew? Nie mam pojęcia.
No skoro już o nadchodzących świętach mowa, albo o Mikołaju, który Wam wszystkim (łącznie ze mną) przyniesie jutro rózgi wspaniałe prezenty, mam dla Was zabawę tematyczną (Świąteczny berek książkowy) do której nominowała mnie Ciocia ebi, za co serdecznie dziękuję. 
Jako, że ostatnio odświeżałem sobie Harry'ego Pottera (książki) to miejcie na uwadze, że moje odpowiedzi mogą być monotematyczne, chociaż będę się starać o jakąkolwiek różnorodność! 

1. Kapcie, kominek, kakao - lektura na zimowe wieczory
Sądzę, że "Ćwiartka raz" Karoliny Korwin-Piotrowskiej dobrze sprawdziłaby się w tym podpunkcie. Jest to lektura lekka, niewymagająca, a przy okazji dająca możliwość poznania nieodkrytych przez nas zasobów szeroko rozumianej kultury, od wywiadów aż do muzyki i filmów. Taka cegła w pozytywnym tego słowa znaczeniu.

2. Śnieg - bohater, na myśl o którym robi Ci się zimno
Co do tej kategorii to chyba nie mam żadnych wątpliwości. Ten-którego-imienia-niewolno-wymawiać, czyli Lord Voldemort (tak, tak! Nie bójmy się go tak nazywać!) Ta postać przesiąknięta jest złem do szpiku kości i na samą myśl o spotkaniu z nim robi mi się zimno...

3. 12 dań - potrawa z książki, która powinna znaleźć się na Twoim świątecznym stole
Ciocia ebi pisała o piwie kremowym, ja natomiast wybieram paszteciki dyniowe, zajadane przez bohaterów wykreowanych za pomocą pióra J. K. Rowling. To na szczęście dosyć przyziemne pragnienia, ponieważ przepisy na te pyszności można znaleźć w internecie. Nawet na piwo kremowe!

4. Renifer - bohater, który jest wspaniałym towarzyszem
Dante, czyli jeden z bohaterów książki "Inne Zasady Lata". Dlaczego akurat on? Bo nigdy nie ucieka. Kto czytał, ten na pewno zrozumie. Drugim moim typem byłby przezabawny Mark z Marsjanina autorstwa Andy'ego Weira.

5. Kolędy - bohater, z którym chciałbyś pośpiewać świąteczne piosenki
Najpewniej wybrałbym któregoś z hobbitów z "Władcy Pierścieni". A najlepiej to całą czwórkę, czyli Froda, Sama, Mery'ego i Pippina, bo nikt tak jak oni nie potrafi człowieka rozbawić i zachęcić do wspólnej zabawy!

6. Pod choinkę - książka lub seria, którą chciałbyś dostać w prezencie
Już od jakiegoś czasu poluję na "Opowieści z Narnii", których jeszcze nie miałem okazji przeczytać. Jakoś nie po drodze było mi za młodu do tych książek książki (coś innego wtedy zajmowało moją uwagę. Już Wy wiecie co!). Nie ma jednak co rozpaczać, bowiem teraz przeczytałbym je z wielką przyjemnością. Tylko nie wiem co lepsze- siedem osobnych książek, czy wszystko w jednej.

7. Wigilia - książka, która przepełnia Cię rodzinną atmosferą
Ja naprawdę, ale to naprawdę dumałem nad tym pytaniem dobrych dziesięć minut. Dodatkowo przejrzałem całą swoją biblioteczkę, ale jedynie Harry Potter, a dokładnie to dom Wesleyów kojarzy mi się z prawdziwie rodzinną atmosferą. No wiecie, Pani Wesley gotująca coś pysznego, do tego duża, wesoła rodzina, zawsze ktoś się krząta to tu, to tam, zawsze jest z kim porozmawiać itd.

8. Boże Narodzenie - anegdotka związana z Tobą, świętami i książkami
No nie wiem czy to będzie dobra anegdotka, no ale... Kiedy tylko "Harry Potter i Czara Ognia" wyszedł na dvd, dostałem go w prezencie na święta. I chociaż widziałem ten film w kinie, prezent ten i tak był jednym z najbardziej trafionych prezentów, jakie udało mi się zapamiętać. I jak łatwo się domyślić- pierwszy i drugi dzień świąt, a także kilka następnych spędziłem na katowaniu tej płyty w odtwarzaczu płyt dvd. W końcu to moja ulubiona część! Do czegoś to przecież zobowiązuje...

9. Sylwester - miejsce, świat książkowy, w którym chciałbyś świętować ten dzień/noc
Nie pomyślcie o mnie źle, ale chętnie spędziłbym sylwester w Kapitolu znanym z Igrzysk Śmierci. Tak, tak, mowa o tym obłudnym, pełnym przepychu Kapitolu, który wyzyskiwał ludzi w dystryktach. Co jak co, ale ci ludzie wiedzieli, jak się bawić i korzystać z wszelkich przyjemności. Chyba...

10. Nowy Rok - książka, która ładuje Twoje baterie nadzieją
Jest kilka książek, które pozytywnie ładują moje baterie. Zaczynając od podnoszącej na duchu twórczości Mattchewa Quicka, poprzez zabawnego "Marsjanina", a kończąc na czytanych jakiś czas temu, wspomnianych już w tej zabawie, Innych Zasadach Lata, 

Do wykonania tej zabawy nominuję:
http://ruderude-czyta.blogspot.com 
http://martamrowiec.pl
http://kolejnyrozdzial.pl
http://www.majuskula.blogspot.com
http://zaczytana-dolina.blogspot.com

Jutro Mikołaj! Kto zasłużył na rózgę? :D


2 gru 2015

Nieortodoksyjne podsumowanie listopada

Mamy już grudzień, wypadałoby zatem zrobić jakieś małe podsumowanie listopada. Miesiąc ten pod względem liczy przeczytanych książek okazał się być nieco lepszy od października. Dodatkowo łączna liczba przeczytanych stron wynosi dokładnie tyle, ile mój rok urodzenia. Przypadek? Nie sądzę.
W listopadzie na moich półkach pojawiło się sporo nowych książek, m.in. "Dzieci Gniewu" oraz Republika Piratów" otrzymane od mojego ukochanego wydawnictwa SQN. Od Pauli z bloga rude recenzuje otrzymałem w ramach spóźnionego prezentu urodzinowego wspaniałe "Inne Zasady Lata". Poza tym na moich półkach pojawiły się także: "Ości", "Idź, postaw wartownika", "Światło, którego nie widać", "Kaznodzieja", "Harry Potter i Czara Ognia", a także "The Sound of Broken Glass".

Przeczytane w listopadzie:

Ocena: 5/10

Ocena: 9/10

Ocena: 6/10

Ocena: 9/10

Ocena: 6/10

6. "Igrzyska Śmierci" Suzanne Collins
Ocena: 10/10

Łączna liczba przeczytanych stron: 1994

Oprócz recenzji, do których linki zamieściłem powyżej, na blogu pojawił się Filmowy Czwartek, Mockingjay Book Tag oraz niedługa relacja z V Salonu Ciekawej Książki w Łodzi, Ogólnie listopad był miesiącem udanym, nie licząc tylko chorób i wirusów, które ostatnio podłapuję zbyt często (tak, pisząc to siedzę opatulony kocem i zanoszę się kaszlem- niestety). Ostatnie kilka dni listopada przyniosły mi miłą niespodziankę, bowiem okazało się, że Pani Karolina Korwin-Piotrowska trafiła na moją recenzję Ćwiartki Raz. To bardzo miłe, kiedy autor książki, którą się recenzowało docenia Twoją opinię. Poniżej zamieszczam screen. Będzie dla potomnych! A co!

Zachęcam do śledzenia moich poczynań tu:

Grudzień już od pierwszych dni zapowiada się bardzo książkowo, bowiem trwa BookAThon, w którym po raz pierwszy biorę udział. Poza tym to przecież miesiąc prezentów, świat i noworocznych postanowień. Nie obejdzie się tutaj bez niespodzianek dla Was! Czekajcie cierpliwie :)
A jak Wam udał się listopad? Ile książek przeczytaliście?