10 wrz 2015

Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął [recenzja]

Tytuł: Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął
Autor: Jonas Jonasson
Wydawnictwo: Świat Książki 
Liczba stron: 416
Cena: 15zł

O Jonasie Jonassonie dotąd nie wiedziałem zbyt wiele. Na jego książkę natknąłem się poniekąd przypadkiem, za sprawą ekranizacji, która okazała się na tyle dobra, że zachęciła mnie do sięgnięcia po jej literacki pierwowzór, którym była powieść o "Stulatku, który wyskoczył przez okno i zniknął". 

W dniu swoich setnych urodzin Allan Karlsson postanawia uciec przez okno z ośrodka dla emerytów. Staruszek sam do końca nie wie, gdzie chce się udać, kupuje więc bilet w przypadkowe i niezbyt mu znane miejsce, gdzie poznaje Juliusa, drobnego złodziejaszka, który chętnie przyjmuje w swoim domu zbłąkanego emeryta. Prawdopodobnie ich losy mogły potoczyć się o wiele spokojniej, gdyby nie fakt, że Allan w drodze na autobus ukradł walizkę w której znajduje się ponad pięćdziesiąt milionów, a osoba, której została ona skradziona, postanawia ją ją odzyskać jak najszybciej i do tego za wszelką cenę. Od tego momentu rozpoczyna się podróż po teraźniejszości i po przeszłości. Liczba osób towarzyszących Allanowi staje się coraz większa, a czytelnik dostaje niezwykłą okazję stać się jedną z nich.

Główny bohater już na samym początku wzbudził we mnie ogromną sympatię, bo przecież jak można nie pokochać stuletniego staruszka, który niczym niczym nastolatek postanawia uciec i wyskakuje przez okno? Z każdym kolejnym rozdziałem coraz bardziej poznajemy Allana. Jest to bardzo barwna postać, nieco beztroska, nie stroniąca od alkoholu (jednakowoż po pijaku w przeciwieństwie do innych zachowuje się z klasą), a do tego będąca neutralną na otaczającą go politykę (chociaż poprzez swoją miłość do wybuchów miesza się w nią niejednokrotnie). Poza samym Allanem dostajemy to wiele innych postaci z równie ciekawymi historiami, które w połączeniu z głównym bohaterem tworzą mieszankę wręcz wybuchową. Grupa ta na swojej drodze spotyka wiele problemów, ich rozwiązania jednak przychodzą same przynosząc kolejne kłopoty. Można powiedzieć, że jest to po prostu błędne koło. Jeżeli chodzi o samą książkę, to jest ona niezwykle lekka i przyjemna, jednakowo nie wymaga od czytelnika zbyt dużego skupienia, co pozwala odłożyć ją w każdym dowolnym momencie. Nie brak tu momentów absurdalnych, czy takich, które doprowadziły mnie do niepohamowanego śmiechu. Rozdziały naprzemiennie ukazują wydarzenia obecne i retrospekcje z ostatnich stu lat życia Allana. Autor sprawnie sprawnie przerzuca głównego bohatera z jednego krańca świata na drugi, a sam czytelnik staje się świadkiem wielu zdarzeń historycznych, w które jak się okazuje, Allan miał swój niemały wkład. Taka lekcja historii ukazana w krzywym zwierciadle była dla mnie dużą przyjemnością, a zarazem zabawą. Niestety ostatnie kilkadziesiąt stron stało się nieco męczące, a zakończenie, chociaż zgrabnie pasuje do całości, nie do końca mnie zadowoliło. Fabuła sama w sobie była mocno pokręcona, później jednak okazało się, że wszystkie elementy niczym puzzle, łączą się ze sobą w spójną całość, za co duży plus dla pisarza, który się w tym nie pogubił i nadał treści dobrego smaku dodając do tego kilka zwrotów akcji, które tylko napędziły i tak już szybko gnającą historię.

Może i nie jest to książka najwyższych lotów, nie znaczy to jednak, że nie może zachwycić. Pod wieloma względami "Stulatkowi..." udało się mnie urzec. Muszę przyznać, że choć była to niezbyt wymagająca lektura, pozwoliła mi spędzić kilka naprawdę miłych wieczorów pełnych śmiechu i pozytywnych wrażeń. Jest to książka dobra na jesienną chandrę i gwarantuję, że poprawi humor każdemu, niezależnie od wieku. Jeżeli w takim razie chcecie towarzyszyć Allanowi Karlssonowi w trakcie jego wyprawi i usłyszeć kilka niewiarygodnych historii, koniecznie sięgnijcie po tę książkę. 

Ocena książki: 7/10

Plusy:
-odpowiednia dla każdego, niezależnie od wieku
-barwny główny bohater (tytułowy stulatek)
-mnóstwo czarnego humoru 

Minusy:
-częste ocieranie się o absurd


7 wrz 2015

#Literackie Miasteczko Tag


Witajcie! Dzisiaj przybywam do was z kolejnym tagiem, do którego nominowany zostałem przez Rude recenzuje. Cała zabawa polega na dopasowaniu wybranych bohaterów literackich do odpowiednich zawodów wykonywanych w poszczególnych placówkach. Ja wykonałem ten tag w wersji obrazkowej, aczkolwiek można go wykonać również w wersji z opisami. Mam też świadomość, że moje miasteczko cechuje się wysokim wskaźnikiem patologii z prezydentem Snow na czele :D


Ratusz- burmistrz
Prezydent Snow
"Igrzyska Śmierci" Suzanne Collins


Sklep- sprzedawca
Shirley Mollison
"Trafny Wybór" J. K. Rowling


Zoo- opiekun zwierząt
Pi Patel
"Życie Pi"


Klub- barman
Ignatius Perrish
"Rogi" Joe Hill


Klub- muzyk
Amy Winehouse
"Amy. Moja Córka" Mitch Winehouse


Kawiarnia- barista
Madame Rosmerta.
"Harry Potter i Więzień Azkabanu" J. K. Rowling


Szkoła- nauczyciel
Herr Silverman
"Wybacz mi, Leonardzie" Mattchew Quick


Muzeum- pracownik muzeum
Robert Langdon
"Anioły i Demony" Dan Brown


Szpital- lekarz
Gandalf
"Władca Pierścieni" J. R. R. Tolkien


Bank- pracownik banku
Tyrion Lannister
"Gra o Tron" George R. R. Martin


Księgarnia- sprzedawca
Amy Dunne
"Zaginiona Dziewczyna" Gillian Flynn


Autobus- kierowca
Tom Buchanan
"Wielki Gatsby" Scott Fitzgerlad


Policja- policjant
Andy Bellefleur
"Martwy aż do Zmroku" Charlaine Harris


Do wykonania tego tagu nominuję:
-Dowolnie
-Życie Między Wierszami
-Books&Culture
-Nowalijki

Zapraszam was w czwartek na recenzję "Stulatka, który wyskoczył przez okno i zniknął", tymczasem życzę wam dobrej zabawy i miłego dnia! 


4 wrz 2015

Duma i Uprzedzenie- Jane Austen

Tytuł: Duma i Uprzedzenie
Autor: Jane Austen
Wydawnictwo: Świat Książki
Ilość stron: 368
Cena: 10zł

Ostatnio w moim literackim świecie dużo było zjawisk nadprzyrodzonych, zatem oderwanie od rzeczywistości osiągnęło niebezpiecznie wysoki pułap. By to przełamać postanowiłem sięgnąć po coś stricte innego, wpisującego się w kanon klasyki literatury obyczajowej, łączącej w sobie cechy romansu, która wzbudza zainteresowanie po dzień dzisiejszy. Padło na "Dumę i Uprzedzenie", czyli jedną z powieści Jane Austen, prawdopodobnie tę najbardziej znaną. Do tej lektury podchodziłem z lekkim dystansem, no bo czy książka, która zachwyciła miliony kobiet, (w tym i pewnie moją mamę) może zachwycić także i mnie? 

Akcja "Dumy i Uprzedzenia" dzieje się około dwa wieki temu w Anglii, a dokładniej w Longbourn będącym majątkiem rodziny Bennetów. Państwo Bennet nie należą do najbogatszych rodzin, a na ich niekorzyść przemawia również fakt, że posiadają aż pięć córek, z których żadna nie będzie mogła odziedziczyć domu, który po śmierci ojca wpadnie w ręce pastora Collinsa. Kiedy do okolicy sprowadza się Pan Bingley, przystojny, a do tego zamożny mężczyzna, dla Pani Bennet staje się to idealną okazją do wydania za mąż swojej najstarszej córki Jane, która zresztą szybko zostaje przez Bingleya doceniona. Razem z majętnym Bingleyem do okolicy sprowadza się Pan Darcy, który jednak nie budzi sympatii mieszkańców, szczególnie Elżbiety, drugiej w kolejności co do wieku córki państwa Bennet. Mimo jego chłodnego obejścia, pomiędzy nim, a Elżbietą rodzi się dziwne uczucie, czy aby na pewno prawdziwe? I czy nowa znajomość Jane zakończy się ślubem? By się dowiedzieć, oczywiście musice przeczytać.

Zanim przejdę do ogólnych wrażeń, chciałbym dać duży plus za naprawdę piękną i zarazem prostą okładkę. Co się zaś tyczy treści, kilka pierwszych rozdziałów okazało się być twardym orzechem do zgryzienia, kiedy jednak zacząłem już rozróżniać poszczególnych bohaterów, szybko zostałem oczarowany przez Jane Austen. Autorka bowiem za pomocą użytego języka idealnie oddała klimat trwającej ponad dwa wieku temu epoki, tak bardzo odległej od tej, w której obecnie żyjemy. Na pewno dużą zasługę w tym ma fakt, że był to okres, w którym żyła sama pisarka. Dzięki temu świat przedstawiony przez nią wypada niezwykle wiarygodnie. Problematyka, jaka została poruszona w "Dumie..." dotyczy głównie miłości, pierwszego (niezwykle ważnego) wrażenia, czy różnic w społeczeństwie wyznaczanych przez posiadany majątek. Dużo w tej powieści można również dowiedzieć się o roli i wartości kobiety na przełomie XVIII i XIX wieku. Postacie stworzone na potrzeby książki dopracowane są w najmniejszych szczegółach i przyznam, że rozstawałem się z nimi (szczególnie z Elżbietą, czy Panem Darcym) z wielkim żalem. Wątki miłosne, których zresztą tu nie brakuje, rozwijają się w sposób subtelny, daleki od nachalności, oddając przepiękny obraz ówczesnych obyczajów i postępowań związanych z zawieraniem znajomości pomiędzy kobietą, a mężczyzną. Choć zakończenie nie było (przynajmniej dla mnie) w żaden sposób zaskakujące, ani trochę nie umniejszyło to przyjemności wynikającej z tej lektury. To wręcz podkreśliło jej wymowę, która pozostaje uniwersalna niezależnie od epoki w której się znajdujemy. Niestety nie mogę jasno nakreślić przesłania, jakie wiąże się z zakończeniem, żeby zanadto nie spoilerować.

"Dumę i Uprzedzenie" poleciłbym każdej kobiecie i wychodzę przy tym z założenia, że każda kobieta powinna sięgnąć po tę książkę jako, że jest to prawdziwy klasyk z gatunku społeczno-obyczajowych. Co do mężczyzn się tyczy, polecam na chwilę odrzucić swoją dumę i zabrać się za tę powieść, bo chociaż często mówi się o "Dumie..." w kwestii literatury kobiecej to warto jednak napomknąć, że w książce tej każdy znajdzie coś dla siebie. Podsumowując, "Duma i Uprzedzenie" to wspaniała powieść, do której pewnie powrócę jeszcze nie raz i która niezaprzeczalnie trafi do moich tegorocznych faworytów. 

Ocena książki: 9/10

Plusy:
-idealnie oddany klimat ówczesnych czasów
-wyrazistość bohaterów
-uniwersalność przesłania
-klasyka przez duże K

Minusy:
-brak


1 wrz 2015

#AlboAlboTAG


(c) zdjęcie pochodzi z bloga ksiazkowy-chaos

Witajcie! Pora nadrobić kilka tagów (a uwierzcie, jest ich sporo!) do których nominowany zostałem przez Rude recenzuje. Zacznijmy od czegoś przyjemnego, czyli #AlboAlboTag.

1. Wolisz czytać tylko trylogie czy powieści jednotomowe?
Trylogie. Powieści jednotomowe pozostawiają czasami pewien niedosyt.

2. Wolisz czytać tylko autorki czy tylko autorów?
Trudny wybór. Patrząc na moje ulubione powieści, jest pół na pół zarówno autorów jak i autorek. Stawiam jednak solidarnie na facetów ;)

3. Wolisz kupować tylko w Empiku czy tylko na stronach internetowych?
Oczywiście, że na stronach internetowych. Nie dość, że wybór jest tam większy, to ceny nieporównywalnie niższe do tych serwowanych przez Empik.

4. Wolisz, żeby wszystkie książki zekranizowano czy żeby przekształcono je w serial?
Jestem zwolennikiem seriali. Pozwalają one na wierniejsze oddanie fabuły bez konieczności wycinania scen, na które w filmach nie ma czasu.

5. Wolisz czytać pięć stron dziennie czy pięć książek tygodniowo?
Pięć książek tygodniowo, chociaż przyznam szczerze, że daleko mi do takiego wyniku.

6. Wolisz być profesjonalnym recenzentem czy autorem?
Profesjonalnym autorem. Może kiedyś przyjdzie taki moment, że moja (jeszcze nieistniejąca) powieść trafi do druku.

7. Wolisz czytać dwadzieścia książek w kółko czy sięgać po nowe pozycje?
Wolę sięgać po nowe pozycje, chociaż posiadam ogromny sentyment do ulubionych książek i wracam do nich chętnie.

8. Wolisz być bibliotekarzem czy sprzedawcą książek?
Bibliotekarzem. W czasie pracy mógłbym czytać książki i popijać herbatę. Żyć nie umierać!

9. Wolisz czytać jeden ulubiony typ literatury czy wszystko poza nim?
Wszytko poza nim. W nadmiarze, mój ulubiony typ literatury szybko stałby się tym najmniej przeze mnie lubianym.

10. Wolisz czytać książki fizyczne czy e-booki?
Oczywiście, że książki fizyczne. Lubię czuć ich zapach, ciężar czy fakturę papieru. E-booki chociaż nie zajmują miejsca, nie dają takich doznań.

Do wykonania tego tagu nominuję: 
Życzę miłej zabawy i udanego początku roku szkolnego! :)