Wakacje to czas odpoczynku, gdyż wielu z nas wtedy nie musi uczyć się na kolejne egzaminy, ewentualnie dostaje urlop od pracy. To dobry czas by zregenerować siły na jesień i spędzić mile czas z rodziną i przyjaciółmi. To także dobry czas na to, by nadrobić zaległości, nie tylko książkowe, ale i filmowe. Bo przecież czas spędzony przed telewizorem wcale nie musi być czasem straconym, o ile oczywiście wybierze się odpowiedni film. Z tego też względu, dziś, zamiast pojedynczej recenzji, przygotowałem dla Was nieduży wakacyjny przegląd filmowy, w którym słów kilka o ośmiu tytułach, niekoniecznie nowych i raczej niegranych obecnie w kinie, które miałem okazję ostatnio obejrzeć i które według mnie koniecznie powinniście sami zobaczyć. No więc zaczynamy!
29 lip 2016
Mroczniejszy odcień magii [RECENZJA]
Tytuł: Mroczniejszy odcień magii
Autor: V.E. Schwab
Ilość stron: 402
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Cena: 36,90 zł
Witajcie w świecie pełnym magii, a raczej światach, bo jest ich kilka, a każde z nich mimo wielkich różnic łączy jedno miasto- Londyn, który zawsze znajduje się w tym samym miejscu. Tak więc mamy cztery różne Londyny: czerwony, szary, biały i czarny. Każdy z nich posiada inne natężenie magii. Z Czerwonego pochodzi Kell, jeden z głównych bohaterów. Choć wychował się w rodzinie królewskiej, nie jest on w jakikolwiek sposób z nimi spokrewniony. Jak sam Kell określa- jest on ich własnością. Kell to dodatkowo jeden z antarich, czyli ludzi, którzy biegle posługują się magią. Z Szarego Londynu, miejsca nijakiego, pozbawionego magii, pochodzi Lila Bard, sprawna złodziejka, która marzy o rozpoczęciu nowego życia i ucieczce z miasta. Drogi tych dwojga się przetną, kiedy Kell podróżować będzie pomiędzy światami, z niezwykle niebezpiecznym przedmiotem- artefaktem Czarnego Londynu, którego jak najszybciej trzeba się pozbyć.
24 lip 2016
Filmowa Niedziela #22 Facet na miarę
Tytuł: Facet na miarę
Reżyser: Laurent Tirard
Czas trwania: 98 min
Premiera: 15 lipca 2016
Kiedy po raz pierwszy usłyszałem o "Facecie na miarę" od razu pomyślałem o tym filmie w kontekście niekoniecznie dobrych amerykańskich komedii, które czasami nie przynoszą niczego poza kilkoma zabawnymi scenami. Myślenie to było oczywiście wielkim błędem, bo "Facet na miarę" to film nie amerykański, a francuski, który poza tym, że bawi, to i niesie uniwersalne przesłanie.
W scenie otwierającej film widzimy kobietę, główną bohaterkę o imieniu Diane, która tego samego dnia zgubiła telefon komórkowy. Chwilę później na domowy numer dzwoni nieznany mężczyzna, znalazca komórki należącej do Diane. Nazywa się on Alexandre. Rozmowa między tymi dwoma wyraźnie się klei, dlatego umawiają się następnego dnia na spotkanie. I tu jest pies pogrzebany, bo choć Diane odzyskuje swój zgubiony telefon, to mężczyzna, który go jej przynosi zaprzecza ideałom wykreowanym w głowie. Alexandre to sympatyczny, przystojny, dobrze zarabiający, aczkolwiek niezwykle niski mężczyzna, mierzy bowiem jedynie 136 cm wzrostu. Diane początkowo wydaje się do niego zrażona, później jednak nawiązuje z nim przyjacielską relację, która ma szansę rozwinąć się w coś więcej. Ale czy kobieta ta udźwignie udźwignie ciężar jego wizualnej wady i nie podda się krytycznym komentarzom ze strony rodziny i przyjaciół?
Jedyną wadą, jaką mógłbym wymienić pisząc o "Facecie na miarę", jest fakt, że relacje głównych bohaterów zbyt szybko ewoluują w przyjaźń. Już na pierwszym spotkaniu Diane i Alexandre można odnieść wrażenie, że kobieta ta za wcześnie obdarza zaufaniem całkiem obcego jej człowieka i godzi się na jego szalony pomysł. W każdym innym aspekcie, nie mam temu filmowi nic do zarzucenia. Cała obsada dobrze poradziła sobie w swoich rolach, z Alexandre i niezbyt tolerancyjną matką Diane na czele. Film ten sprawia wrażenie ciepłego i sympatycznego, który zachowuje cechy komedii, kilkakrotnie doprowadzając widza do śmiechu, a także niesie ze sobą uniwersalne przesłanie, mówiące, że nie należy oceniać ludzi po wyglądzie. Zaprezentowane to zostaje poprzez reakcje ludzi, z otoczenia Diane, jej rodziny, współpracowników i przyjaciół, którzy w końcu spotykają Alexandre i muszą zaakceptować podjęte przez Diane decyzje. Akcja filmu do tego dzieje się we Francji, co czasami rzeczywiście można odczuć za pomocą dobrze stworzonego klimatu. Dużym plusem była również muzyka opierająca się na brzmieniu pianina, tudzież gitary, co idealnie dopasowało się do poszczególnych scen. Brawa również dla osób odpowiedzialnych za efekty, bo w rzeczywistości Jean Dujardin, odgrywający rolę Alexandre ma aż 182 cm wzrostu, więc ze wszystkich scenach, w których występował, zastosowane musiały zostać różnego rodzaju triki i efekty komputerowe, by postać tę optycznie pomniejszyć. Na szczęście wszystko to wygląda bardzo naturalnie.
"Facet na miarę" nie jest filmem, który zapamięta się na długo i który jest jakkolwiek innowacyjny. Nie. To po prostu dobra komedia, która unika robienia z widzów durniów, a jednocześnie stara się nas nauczyć czegoś na temat postrzegania innych. "Faceta na miarę" polecam wszystkim, którzy chcą spędzić przyjemnie półtorej godziny w kinie bo naprawdę warto.
Ocena filmu
A już w następną niedzielę spodziewajcie się letniego przeglądu filmowego, w którym będzie trochę o filmach, niekoniecznie nowych, które ostatnio miałem okazję oglądać i które wam polecam, ewentualnie odradzam ;)
19 lip 2016
Lord Jim [RECENZJA]
Tytuł: Lord Jim
Autor: Joseph Conrad
Ilość stron: 354
Wydawnictwo: MG
Cena: 44,90 zł
Post ten powinienem chyba zatytułować "Moja długa tułaczka z Jimem", ponieważ już dawno nie zdarzyło mi się, by przeczytanie jakiejś książki wymagało ode mnie tak wiele czasu i energii. To dodatkowo chyba pierwsza tak ciężka książka, z jaką przyszło mi się zmierzyć w tym roku. I od zaznaczam- ciężka, niekoniecznie oznacza, że zła. Bo "Lord Jim", to dobra powieść z przesłaniem, ale o tym za chwilę. Na początek może przybliżę, o co mniej więcej chodzi w fabule.
No więc, jak łatwo się domyślić, głównym bohaterem tejże książki jest postać tytułowa, a narratorem prowadzącym czytelnika przez powieść jest Marlow, który występuje jako narrator również w "Jądrze ciemności". Książka ta stanowić będzie podróż po życiu Jima, mężczyzny, którego honor w przeszłości został zbrukany, kiedy to Jim dopuścił się haniebnego czynu i opuścił tonący statek zostawiając swoich kompanów na pastwę losu. Jak się później dowiadujemy, statek ten jednak nie utonął, a jego załoga przeżyła i nie zamierza zapomnieć o tym, jak karygodnie wobec nich postąpił Jim, pełniący wówczas rolę oficera marynarki handlowej.
Prawdopodobnie największym problemem podczas czytania było dla mnie przebrnięcie przez pierwszą część książki, ponieważ akcja rozwija się tam naprawdę powoli i pod względem wywoływania jakichkolwiek emocji, tudzież budowania napięcia, wszystko było na jednym poziomie. Nie pomagał w tym również styl, w jakim powieść ta została napisana. Jest on niewątpliwie piękny, wymagał on jednak z mojej strony dużego skupienia i zaangażowania by w pełni rozumieć o czym mowa jest w powieści. Wystarczyła chwila nieuwagi, by zgubić się i stracić rozeznanie w opisywanych wydarzeniach. Szybko rzuca się w oczy, że "Lord Jim" skierowany jest do starszych czytelników. Młodszym książkę odradzam, bo mogą w niej przepaść i tylko niepotrzebnie się zrazić.
Mniej więcej od połowy historia przedstawiona na kartach powieści zrobiła się ciekawsza i co najważniejsze, łatwiej przyswajalna. W gruncie rzeczy jestem zadowolony, że udało mi się dobrnąć do końca tej książki, ponieważ była ona dla mnie pewnego rodzaju wyzwaniem i stanowiła ciekawą odmianę od popularnych, niekoniecznie ambitnych bestsellerów. Bo "Lord Jim" to książka ambitna, która unika idealizowania głównego bohatera, którego darzyć można mieszanymi uczuciami, szczególnie, że nie ukrywa się przed czytelnikiem jego przeszłości. To także lektura, która porusza aktualne do dziś tematy, w tym ten dotyczący utraconego honoru, odwagi, którą powinniśmy się wykazywać i szans, jakie oferuje nam życie, a które niestety tak często wypuszczamy z rąk.
Jeżeli poszukujecie dobrze napisanej, dojrzałej powieści o honorze i szansach danych nam przez życie, przy której można spędzić więcej niż jeden wieczór, to "Lord Jim" powinien sprawdzić się w tej kategorii znakomicie.
Mniej więcej od połowy historia przedstawiona na kartach powieści zrobiła się ciekawsza i co najważniejsze, łatwiej przyswajalna. W gruncie rzeczy jestem zadowolony, że udało mi się dobrnąć do końca tej książki, ponieważ była ona dla mnie pewnego rodzaju wyzwaniem i stanowiła ciekawą odmianę od popularnych, niekoniecznie ambitnych bestsellerów. Bo "Lord Jim" to książka ambitna, która unika idealizowania głównego bohatera, którego darzyć można mieszanymi uczuciami, szczególnie, że nie ukrywa się przed czytelnikiem jego przeszłości. To także lektura, która porusza aktualne do dziś tematy, w tym ten dotyczący utraconego honoru, odwagi, którą powinniśmy się wykazywać i szans, jakie oferuje nam życie, a które niestety tak często wypuszczamy z rąk.
Jeżeli poszukujecie dobrze napisanej, dojrzałej powieści o honorze i szansach danych nam przez życie, przy której można spędzić więcej niż jeden wieczór, to "Lord Jim" powinien sprawdzić się w tej kategorii znakomicie.
Ocena książki: 7/10
Plusy:
-powieść skierowana do dojrzałego czytelnika
-napisana pięknym językiem
-autor unika idealizowania głównego bohatera
-przesłanie aktualne do dziś
-przesłanie aktualne do dziś
Minusy:
-książka ciężka w odbiorze
Za książkę dziękuję Wydawnictwu MG.
Subskrybuj:
Posty (Atom)










